Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
To ja jestem Vivarno...jestem marionetką w ludzkich rękach...pociągniesz za sznurek!?

Pobierz Flash Player aby móc otworzyć odtwarzacz muzyki.


Pierwszy raz! Kliknij!

W sztuce biegu

No tak to osttani rozdział przed moim wyjazdem, wyjeżdżam nad morze i to już w niedziele i nie będzie mnie z dwa tygodnie więc prosze miejcie nadzieje,że moja wena nie zniknie w tym czasie. Będe próbowała stworzyć następny rozdział oraz już w przygotowaniu jest histori małej klaczki KASI oraz jej przyjaciela który...już nic nie powiem więcej. Narazie wróćmy do naszego kochanego Vivarna...do zobaczenia za dwa tygodnie.

Gdy wóz zatrzymał się ogier parsknął i spojrzał na Katana, stał obok niego se spuszczoną głową, widocznie spał. Po drugiej stronie izabelowata klacz również spała, Vivarno czuł,że zaraz nie wytrzyma i kopnie w tył jednak było by to trudne ponieważ ogłowie trzymała mała linka. Wreście po paru minutach klapa otworzyła się o ogier popatrzył za siebie, jacyś ludźie stali obok wozu, rozmawiali.
Nagle ktoś weszedł do środka i chwycił za ogłowie ogiera który parsknął i zaczął się szamotać.
-Spokojnie-usłyszał jednak zignorował głos czlowieka i zarżał-Już dobrze-znowu ktoś szepnął i wyprowadził go.
Vivarno rozejżał się z ciekawością, jego oczy powiększyły się ze ździwienia, wielki tor wyścigowy, pare wielkich polan oraz las obok stadniny. To był luksus dla takiego konia jak on jednak teraz padał śnieg i wszystko było przykryte puchem.
-No dalej-czlowiek pociągnał go za oglowie po czym skierował się do ludźi którzy stali obok wejścia do dużej i przestronnej stajni, ogier każdy krok robił ostraożnie, patrząc przed siebie i na ludźi. Wiedział,że nowe miejsce może być groźne dla niego...za nim szedł Katan i klacz.
Gdy dotarł do swojego boksu został do niego wprowadzony po czym zerknął na ludźi którzy zaczeli nad czymś dyskutować, miał ich gdzieś, tęsknił za Shalią i zapachem siana w jej grzywie.
-Shalia-parsknąl po czym usłyszał,że ktoś otwiera jego boks, momentalnie podniósł łeb i popatrzył w tą strone. Pare osób wesżło do dużego boksu a wśród nich był weterynarz jak zrozumiał ogier.
Młody chłopak o krótkich brązowych włosach, podszedł do ogiera który prychnął i zaczal podnosić kopyto.
Weterynarz jednak podszedł do niego i złapał za szyje:
-Nie ruszaj się.-syknął po czym Vivarno poczuł jeszcze mocniejszy ucisk w szyji, paru pracowników przyszło na pomoc chłopakowi:
-Co oni ze mną zrobią?-spytał sam siebie ogier po czym poczuł wzrok weterynarza na swoim ciele, chłopak zaczął od jego całej budowy po czym wyciągnął strzykawke a ogier zarżał i zacząl się szamotać:
-Spokojnie-szeptali mu ludźie jednak co zawierała strzykawka, ludźie są tacy przebiegli...
Wreście ogier poczuł strzykawke na udźie a ludźie puścili go i szybko odszedł od nich, popatrzył na nich, stali i wpatrywali się w niego jak w swoją nagrode którą wygrali na wyścigu.
Po chwili ogier poczuł się senny, próbował straszyć ludźi którzy podchodzili do niego, stawał dęba, prychał i rzucał łebm. Wreście po paru minutach położyl się na sianie i zarżał, ludźie podeszli do niego a weterynarz zaczął go badać. Vivarno widział przed sobą małe światełko które z każdą chwilą malało aż znikło w ciemnościach, wtedy przed nim pojawiła się czarna klacz z białą grzywą:
-Shalia-szepnąl nie podnosząc się, jednak koń nic nie odpowiedział-Kim jesteś?
Klacz poruszyła łbem a jej długa grzywa spadła na grzbiet odkrywając część łba, pięknie niebieskie oczy patrzyły na niego z troską:
-Nie bój się-szepneła a ogier zaczął rozpoznawać ten głos, pamiętał go gdy był mały,bardzo mały:
-Mama?-spytał tak jaby siebie, klacz uśmiechneła się i znikneła...po tym nastała już tylko ciemność i strach.
Ogier ocknal się późnym wieczorem, na nogach mial ciasne bandaże, oraz jego ogon również był owinięty na poczatku bandażem:
-Co jest-warknął wstając
-Nareście-usłyszął i popatrzył na bok, po prawej stronie w innym boksie stał Katan i zajadał pasze chrupiąc przy tym ile wlezie-Długo cie nie było na świecie-dodał przełykając
-Aż tak długo-szepnał patrząc na swój ogon-Co oni mi zrobili?!
-Hm...z tego co słyszałem to planują jakieś xrebaki na wiosne , nie wiem ale wspominali też coś o wielkim wyścigu-powiedział a ogier syknął:
-Nie potrzebne mi dźieci!
-A co puchar-sykneła piękna czarna klacz z czarną grzywą oraz niebieskimi oczami, Vivarno ze ździwienia otworzył paszcze, ona tak przypominała tamą klacz:
-Chyba tak-odpowiedział zaskoczony
-Chyba to tylko ryba kochany-zaśmiała się tylko a ogier prychnął
-Miła jesteś-stwierdził szybko a klacz popatrzyła na niego
-Dzięki-odparła-Jestem Kuna, czarna agnielska klacz, występuje na wyścigach-przedstawiła się szybko
-Vivarno...dawny sportowiec-mruknął jednak nie skonczył
-Vivarno...!-krzykneły inne konie a klacz uśmiechneła się
-Witaj w najbardziej wymagającej stajni-dodała a ogier zarżał
Następnego dnia wszystkie konie wypuszczono na polane oprócz ogiera i Kuny:
-Dlaczego mnie nie wypuścili-marudził Vivarno gryząc jedzenie
-Będziemy biegać-szepneła klacz pijąc wode
-Biegać?!
-No tak, zawsze tak jest, te konie które zostają będą biegać-wytłumaczył i prychneła po czym oboje usłyszeli kroki. Do stajni weszło dwoje ludźi z siodłami i innymi przyżadami. Do Vivarna weszła blond włosa dziewczyna o zielonych oczach:
-Witaj-szepneła dając mu do obwąchania ręke po czym zaczełą mu zakładać siodlo...
Natomiast do klaczy weszedł ten sam chłopak co wczoraj badał Vivarna:
-Witaj Kuna-odparła głaszcząc klacz

Gdy wszystko bylo gotowe dziewczyna wyprowadziła ogier przed bks i wsiadła na niego, tak samo zrobil chlopak:
-Na trzy jedziemy równa-mruknął
-Ok-przytakneła blond włosa
Po chwili rusyzli kłusem, konie ruszyły od razu, klacz patrzyła przed siebie a ogier próbował się rozglądać. Po chwili zobaczył światło i poczuł pod kopytami śnieg, właściciel stadiny i paru pracowników patrzyło jak konie rownoczesnie wychodzą w takim samym stylu aż wreście ich mineły i skierowały się na pobliski tor.
-I co o tym myślisz-spytał syn ojca który patrzył na konie
-Klacz spokojna niczym woda a ogier tak naprawde nieposkromiony i gotowy się poświęcić-odparł i zaczął iść na tor wyścigowy
Po chwili Vivarno został wprowadzony do bramkim czył jak jego stres rośnie wreście zarżal i cofnął się jednak poczuł za sobą zamknięcie bramki. Czarna klacz również była niespokojna, słyszała o tym ogierze, na jego koncie jest ponad 10 zwycięstw.
-A niech to-mrukneła i usłyszała dzwonek, bramki zostały otworzone i konie ruszyły, Vivarno czuł się dobrze jednak nie był już tak pewny siebie jak kiedyś. Biegłprzed siebie czując na grzbiecie ciężar człowieka który go pośpieszał jednak ogier chciał zrobić podstęp, miał tylko jedno okrążenie.
Po chwili konie szły łeb w łeb, klacz przyśpieszała zostawiając ogier w tyle jednak Vivarno nie przejmował się tym za bardzo. Śnieg padał dalej, płatki śniegu migały mu przed oczami...:
-Teraz-mruknal...
Na ostatnim zakręcie przyśpieszył ale tak aby się nie poślizgnąć, po paru sekundach był już obok wykonczonej kalczy która biegła jeszcze szybciej, Vivarna parł do przodu jednak klacz zruwnywałą z nim w każdej chwili:
-Zawzięta jest-stwierdził i jeszcze zwiększył galop, wyprzedził o połowe łba Kune która ledwo zipiała jednak po chwili z nim zrównała a ogier przeklnał w duchu:
-Niezły jest-szepneła klacz w duchu
Ludźie krzyczeli, wiwatowali, z każdą sekundą meta była coraz bliżej i bliżej a Vivarno nie mógł jej wyprzedźić:
-Ile ona ma siły...robi się źle-szeptał ogier po czym poczuł na zadźie uderzenie:
-Dasz rade, dasz rade!-krzykneła dziewczyna a ogier znów spróbowal wyprzedzić klacz
-Nie przegram!-krzyknał ogier w duchu i zaczał biec jeszcze szybciej, wyprzedził klacz i całą szyje jednak ona próbowała go dogonić jednak jego biec inny niż jej, bardziej zdecydowany do poświęceń, w takim etapie mogł się potknąć i łatwo skręcić noge:
-Vivarno!-krzykneła a ogier poczuł jak poslizguje się i upada, słyszął krzyk człowieka i swój, w swojej duszy:
-Vivarno, Vivarno!-krzyczała klacz
Ogier spadł na bok grzbietu, zrobił jeden koziołek i upadł na śnieg ledwo zipiąc jednak po chwili wstał, czarna klacz biegła dalej. Wszystko go bolało i nie miał już na sobie jeźdzca jednak ruszył dalej...wszyscy ludźie którzy boegli do niego zatrzymali się jak wryci. Ten ogier który przed chwilą prawie się zabil teraz ruszył przed siebie z kopyta.
Po chwili Vivarno był obok klaczy która tylko prcyhnela, wszytsko go bolalo a najbardziej grzbiet i szyja, zamknal oczy i z bólem wyciągnal szyje po czym przkeroczył mete, coś blysneła i przez chwile zobaczył Shalie która szepneła:
-Brawo!
Ogier po tym upadł i poczul,ze ma drgawki, było mu zimno, ludźie pomogli mu wstać i okryli się po czym trafił do ciepłego boksu z jedzeniem i wodą:
-Brawo chlopcze-mruknal Katan a Kuna tylko uśmiechneła się do nieo i zrozumieła,że to nie koń tylko anioł zesłany przez Boga.
-Gondy rywal-mrukneła zasypiając jednak Vivarno patrzył się w swoje odbicie przez wiele godzin za nim poczuł się senny i zasnąl stojąc.
Nie wiedziałmże jemu przyglądała się Kuna która zerkała co chwile w jego strone, obawiała się czegoś tak złego,że wolała mu jeszcze nie mówić.
-Jeszcze mam czas-stwierdziła zamykajac oczy

I jak podoba się, następny rozdział na poczatku Lipca :) Do zobaczenia

K.N/Vivarno 27/06/2008 12:42:15 [komentarzy 8] O swoją wolność walczyłem do ostatnich dni...


Byli ze mną w czasie drogi

opowiesc-o-zyciu-konia.blog4u.pl shadow-spark.blog4u.pl
oris-mori.blog4u.pl destiny.wjo.pl
mamba-granada.wjo.pl zuzanna-von-jungingen.blog4u.pl
moja--rzeczywistosc.wjo.pl lodowata-wisienka.wjo.pl
fable.wjo.pl historia-midnight.blog4u.pl
layout4you.blog4u.pl moja-pasja-moje-konie.blog4u.pl
narniawgcathy.blog4u.pl gallop.wjo.pl


Vivarno



Pociągnj za sznurki...zrobi krok.
Było ze mną : 8029

SITE
Historia, historią pogania...wszystko co tutaj widzisz jest napisane prze ze mnie...szablon jest wymyślony również prze ze mnie a Shamet postawiła tylko kropke nad i i go wykonała. Od nikogo nie ściągam więc prosze o bycie grzecznym tutaj bo inaczej będe gryść.
Bohaterowie

Bohaterowie

Rozdziały

Rozdziały
Rozdział 1-Stukot kopyt...
Rozdział 2-Wyścig z czasem...
Rozdział 3-Wielki Trening...
Rozdział 4-Czas wyjazdu i Przestroga
Rozdział 5- Tak różnie się ich ceni odważni, przerażeni...
Rozdział 6-Ostatni szept
Rozdział 7-Czas nadzieji i godzina walki rozpoczęta!
Rozdział 8-Wielka gra słów.
Rozdział 9-Inny wzrok
Rozdział 10-Ostatnie chwile w Partene Horse
Rozdział 11-Ranione Serce
Rozdział 12-Batem po torze
Rozdział 13-Jestem Marionetką!



LAYOUT
By: Shamet.
Lay with: iHorses.
Photos from: vivarno.
For: K.N/Vivarno.
DON'T COPY